Na spotkanie z Niną umawiałam się już od maja, i ciągle coś nam stało na przeszkodzie… A to moje wakacje, a to brzydka pogoda, a to choroba małej Niny… Nareszcie jednak nasza dziecięca sesja zdjęciowa mogła się odbyć. Polowałam na każdy uśmiech małej Niny razem z jej mamą , nie zważając na wrogie komentarze ochroniarzy...
No tak, ochroniarz na placu zabaw jest przecież niezbędny. Za to wypoczywający rodzice i bawiące się dzieci już niekoniecznie 😉
Sylwia, zdjęcia jak zawsze wyborne!
Kaja29 lipca 2009 - 12:03
Sylwio, dziękuję za piękne, ciepłe i bardzo radosne zdjęcia mojej Chrześnicy 😉 Pokazałaś na nich Ninkę taką, jaka jest w rzeczywistości – pogodną, uśmiechniętą, oczko w głowie Mamy i Cioci. Żałuję, że nie było mnie tego dnia z Wami.
Każda kolejna sesja, którą robisz moim Bliskim jest coraz lepsza. A z pewnością będzie ich więcej 😉
Wspaniała, intymna pamiątka, którą Ninka na pewno doceni jak dorośnie. A mnie – patrząc na te zdjęcia – z pewnością nie raz zakręci się łezka w oku… Do zobaczenia na kolejnej sesji 😉
dziś sie dowiedzieliśmy że np w Łazienkach już nie można robic zdjęc plenerowych Parom Młodym bo trzeba miec na to zgodę Dyrekcji (dyrekcja czynna codziennie do godz 15 tak apropo’s)
jak na razie to jest zakaz przebywania na trawie w parkach ale i tak udało nam się zrobić sporo zdjęć jak Para Młoda biega sobie .. po trawie, leży .. na trawie, skacze .. po trawie 😀 złamaliśmy wszystkie możliwe zakazy 😛
szondelka1 sierpnia 2009 - 00:53
A to się zdziwiłam, bo ostatnią będąc na tym placyku nie było żadnych ochroniarzy, można było spokojnie robić zdjęcia.
ps.sesja Niki przeurocza 🙂
Dzisiaj niedziela… Niektórzy wypoczywają się i lenią… inni pracują! A oto zdjęcie z reportażu pewnej zakochanej Pary Młodej, których ślub wczoraj fotografowałam. Nie da się ukryć, że z tak piękną Panną Młodą i przystojnym Panem Młodym, miałam ułatwione zadanie 🙂 Today is Sunday. Some may be resting, but some … are working… That’s a sneak...
W miniony weekend spotkałam się w Poznaniu z Małgosią, która już za miesiąc zostanie mamą! Początkowo umawiałyśmy się na sobotnie popołudnie, ale w ostatniej chwili przełożyłyśmy nasze spotkanie na sobotni poranek. I całe szczęście, bo popołudniu pogoda się popsuła – padało, było zimno… Na szczęście my o 7 rano załapałyśmy się jeszcze na piękne słońce…...
Zdjęcie w trawie – bomba (naturalność kolorów-wow).
Chyba było Ci trudno fotografować w ostrym słoncu, co?
Ale poradziłaś sobie. Na 2 bodajże zdjeciach kolorystyka twarzy czasem odstaje – taki zielonkawy cień się wkrada. Ale mimo wszystko bardzo mi się podoba to, jak uchwyciłaś tą kobietę w stanie błogoswionym ^^ 🙂 Widać, nie zawsze sesja ciążowa wiąże się z pół-aktem 🙂
Pozdrawiam.
Bardzo przyjemnie się ogląda tę szczęśliwą przyszłą mamusię. Ładne ujęcia i piękne kolorki … a światła tylko pozazdrościć ! Czasem warto wstać „troszkę” wcześniej 😉
bardzo miło się ogląda – jak zawsze zresztą 🙂 a poza zdjęciami to strasznie mi się podoba ta niebiesko różowa tunika 😛
nas też czekają conajmniej 2 sesje ciążowe w tym sezonie :))
Uwielbiam takie zdjęcia na trawie. W tym celu wyhodowałem już prywatny trawnik 😉
Gosia- mamusia 2 miesiecznego Natanka5 listopada 2009 - 22:24
Wkońcu znalazłam chwilę. To ja dziękuję z całego serca za te śliczne fotki. Nie da się ukryć, że to pamiątka do końca życia. Teraz czas na synusia, bo mama ma już dosyć zdjęć:-) Pozdrawiam
Marta i Robin poznali się na końcu świata – w Singapurze! Robin od początku wiedział, że Marta zostanie jego żoną, i dążył wytrwale do celu. Marcie nie pozostało nic innego jak powiedzieć „TAK”… Miało to miejsce w ubiegłą sobotę, 11 lipca, w pięknym wnętrzu Starej Pomarańczarni w warszawskich Łazienkach. Na ich ślub zjechali przyjaciele dosłownie...
Sylwio, zdjęcia powalają, są perfekcyjne. Widać też, że ślub i wesele z klasą, aż żal, że nie ma slideshowa:(
Emilia15 lipca 2009 - 21:59
Super klimatyczne zdjęcia. Znów nawiedzam Twój blog codziennie lub prawie codziennie i jest co podziwiać. Nawet nie wiesz, jak się cieszę! Ech 🙂 Ale nie ma pokazu slajdów i nie mogłam sobie pooglądać więcej 🙁 Protestuję!
Co racja to racja wesele wysublimowane bo na świeżym powietrzu, co (chyba) rzadko zdarza się w Polsce. Hmm już widzę jaką miałaś frajdę z tego fantu. 🙂
Śmiem twierdzić że było światowo i nastrojowo, bo zdjęcia to odzwierciedlają.
A co do twoich prac (tzn. ich braku na chwilę obecną) czekam, ciekaw nowych wyzwań, które zaprezentujesz i oczekiwaniom swoich następnych klientów, którym oczywiście sprostasz.
Ślub i wesele były na światowym poziomie, to prawda, i cieszę się, że udało mi się to oddać na zdjęciach.
Co do pokazu slajdów, to jest tak jak z tym dowcipem o kompocie („Bo zawsze był…” 😉 ). Wydawało mi się, że zanudzam Was takimi ilościami zdjęć na moim blogu, a tu proszę – wystarczy raz nie pokazać trochę więcej i od razu protesty się podnoszą 🙂 Może pokażę Wam jednak ten pokaz slajdów, hm…
Robert – klatka schodowa musi poczekać na inną parę, tutaj ten mini-plener trwał naprawdę kwadrans 🙂
Sylwia, kurde, jakiś zastój u Ciebie jest ;] Jak byłoo tak dużo zdjęć to znów narzekałem, a jak jest mało to nie ma co oglądać ^^ Poproszę o coś nowego 🙂
PS. Dzięki za komentarz 🙂
Ślub, jak to napisałaś na światowym poziomie … to ja Ci powiem że zdjęcia na najwyższym światowym poziomie. Jestem pod wielkim wrażeniem, jak wielkie postępy robisz i cieszę się z tego bardzo.
Marta & Robin27 lipca 2009 - 17:34
Sylwio, jeszcze raz ogladalismy zdjecia i jestesmy zachwyceni. Niesamowicie udalo Ci sie uchwycic tak wspaniale lecz ulotne chwile, dzieki Twoim zdjeciom bedziemy mogli je na zawsze latwo przywolywac w pamieci. Przeslalam Twoj slideshow znajomym i wszystkim sie zdjecia tez bardzo podobaly!
Pozdrawiamy z Zanzibaru!
Marta & Robin
Agnieszka12 sierpnia 2009 - 21:53
Marta i Robin – piękną suknie miała Marta, i najważniejsze bez tego mało eleganckiego koła, powodującego niestety, że kiecka wygląda sztucznie. I tak się suknie powinny układać, a Pani pięknie uchwyciła ekspresję ruchu tej sukienki, naturalnie,lekko :-).
Ostatnio prezentowałam reportaż ślubny, dzisiaj zmiana klimatu i sesja rodzinna przesympatycznej rodziny… Agnieszka znalazła mnie parę miesięcy temu, po wizycie w zakładzie fotograficznym z tradycjami gdzie mała Marysia miała robione pamiątkowe zdjęcia… Jak się zapewne domyślacie, „zakład z tradycjami” przyjmuje klientów w studio, gdzie od lat stosuje te same pozy („sprawdzone” i bezpieczne) dla wszystkich...
A jak Marysia podrośnie, to ona będzie chciała sesje ! 🙂
Hah widać, że sympatyczna rodzina i pewnie musiało Ci się dobrze z nimi pracować. Aż Ci zazdroszne TYLE pracy i tylu ofert 🙂
Zdecydowanie można powiedzieć jedno – cała rodzina jest fotogeniczna, a w połączeniu ze świetnym fotografem to sukces murowany :).
Widzę, że rzeczywiście ręce pełne roboty :), ale jedno trzeba przyznać, że kolory cudne.
Dziękuję moim Drogim Czytelnikom i Podglądaczom za komentarze 🙂 Mam słabość do żywych wibrująych kolorów – zarówno na fotografiach jak i w życiu… 😉
Agnieszka Brojek15 lipca 2009 - 19:37
Bo ja jestem niefotogeniczna tylko Sylwia jest czarodziejką :)) Najlepszy prezent na 2 urodziny córki jaki mogliśmy sobie wymarzyć. Tak jak Sylwia pisała znalazłam ją po naszej kompletnie nieudanej wizycie w renomowanym zakładzie fotograficznym. Marynka usadowiona na krześle, ze skrzyżowanymi nóżkami. Fotelik na owczej skórze. W tle starożytne kolumny – do tej pory nie mogę uwierzyć, że zrobilismy takie zdjęcia 🙂
Sylwia – będę jeszcze podglądac Twoje prace i już wiem jaki prezent zrobię Mani na kolejne urodzinki ;))
C.A.L.V.I.N.15 lipca 2009 - 20:27
Chyba wiem od kogo przejelas ta slabosc do kolorkow!
Odwiedzam Pani bloga od dłuższego czasu. Zdjęcia są niesamowite! Te żywe kolory i uchwycone emocje robią niesamowite wrażenie. Ma Pani wielki talent 🙂
Sesja powyżej należy do moich ulubionych 🙂
Piaskowe rączki wyszły wybornie:))
No tak, ochroniarz na placu zabaw jest przecież niezbędny. Za to wypoczywający rodzice i bawiące się dzieci już niekoniecznie 😉
Sylwia, zdjęcia jak zawsze wyborne!
Sylwio, dziękuję za piękne, ciepłe i bardzo radosne zdjęcia mojej Chrześnicy 😉 Pokazałaś na nich Ninkę taką, jaka jest w rzeczywistości – pogodną, uśmiechniętą, oczko w głowie Mamy i Cioci. Żałuję, że nie było mnie tego dnia z Wami.
Każda kolejna sesja, którą robisz moim Bliskim jest coraz lepsza. A z pewnością będzie ich więcej 😉
Wspaniała, intymna pamiątka, którą Ninka na pewno doceni jak dorośnie. A mnie – patrząc na te zdjęcia – z pewnością nie raz zakręci się łezka w oku… Do zobaczenia na kolejnej sesji 😉
dziś sie dowiedzieliśmy że np w Łazienkach już nie można robic zdjęc plenerowych Parom Młodym bo trzeba miec na to zgodę Dyrekcji (dyrekcja czynna codziennie do godz 15 tak apropo’s)
Margo-serio??? No to jest już szczyt wszystkiego! Niedługo w ogóle wprowadzą zakaz przebywania w parkach…
jak na razie to jest zakaz przebywania na trawie w parkach ale i tak udało nam się zrobić sporo zdjęć jak Para Młoda biega sobie .. po trawie, leży .. na trawie, skacze .. po trawie 😀 złamaliśmy wszystkie możliwe zakazy 😛
A to się zdziwiłam, bo ostatnią będąc na tym placyku nie było żadnych ochroniarzy, można było spokojnie robić zdjęcia.
ps.sesja Niki przeurocza 🙂
[…] i wszystko zaplanowane. Planuj