Wczoraj obiecałam pokazać zdjęcia z reportażu Joli i Piotra – i oto są! Dzisiaj będzie bez długiego opisu, bo muszę uciekać na wieczorną sesję narzeczeńską, a obiecałam Joli że pokazę jej kilka zdjęć ze ślubu jeszcze przed jej wyjazdem w podróż poslubną jutro rano.. Napiszę tylko, że Jola była wyjątkowo roześmianą Panną Młodą, a Piotr...
Dziękuję za odwiedziny w moich skromnych blogowych progach 🙂 Tempo ekspresowe bo staram się nie mieć zaległości i oddawać materiały na bieżąco… A odpocznę sobie w listopadzie (albo i nie ;-))
Tak naprawdę przygotowuję się do napisania postu i pokazania Wam zdjęć z dnia ślubu Joli i Piotra, ale przeglądając zdjęcia z poniedziałkowego pleneru jedno z nich rzuciło mi się w oczy. Nie mogłam zachować go tylko dla siebie, więc oto mała zajawka tego co Was czeka w najbliższych dniach… Truth to be told, I am...
Na wczorajszym weselu gościem była dziewczynka, która nie rozstawała się z aparatem fotograficznym. Zauważyłam też, że pilnie mi się przygląda i śledzi każdy mój krok – chyba mój wielki aparat Canon jej się spodobał 😉 One of guest on yesterday’s wedding was a little girl who was always carrying a photo camera. I noticed that...
Taki sympatyczny bonus dodałaś 🙂 Musiały zrobić dobre zdjęcia skoro wzbudziły w nich takie emocje. A ty oczywiściew ramarach reportażowej zabawy „cyk cyk” hehe podoba mi się. Takie oderwanie od reportażu 😉
Dawno nie prezentowałam nic nowego… Bynajmniej nie dlatego, że nie mam czego pokazać! Sezon ślubno-sesyjny w pełni, i dokładam wszystkich sił, żeby moje Pary Młode dostawały albumy na czas! Powoli jednak wychodzę na prostą, albumy „się” wyklejają, projektują, zamawiają, a ja nareszcie mam czas żeby pochwalić się nowymi zdjęciami… It’s been a long time since...
piękna radosna rodzinka na zdjęciach świetnej pani fotograf 🙂
super sesja, zdjęcie nr 4 i dwa ostatnie 🙂 rewelka
PS: co do loga to mi bardziej podchodzi nowy sposób 🙂
Agata27 sierpnia 2009 - 23:03
świetna sesja ostatnie zdjęcie bardzo mi się podoba i logo w tej formie do niego pasuje :-)ale jednak wole po staremu.
jak oglądam tego posta to mi się nasza sesja u Ciebie przypomina – cały czas wracam do tamtych zdjęć i oglądam, oglądam…a wiesz jak to jest jak fotograf występuje w roli modela – to zaraz ma się jakieś 'ale’ do siebie 😛 ale już wystarczy o tamtym – teraz pytanie o logo..hmm :> obie wersje są fajne – ta nowa bardziej taka…zabezpieczająca zdjęcie przed jakimiś kombinacjami ze stron osób trzecich
DWA OSTATNIE ! powtarzam się…oraz portret in blue! widzę, że fotograf to nawet na zjeżdżalni musi wylądować od czasu do czasu 🙂
Emilia29 sierpnia 2009 - 01:09
Osobiście to bardziej podoba mi się stary styl podpisywania zdjęć. Ale Prawdą jest, że bardziej zabezpiecza on zdjęcia przed zapożyczeniem ich sobie. Jednak jak dla mnie jest zbyt bezpośredni. Jest badzo wyraźny. Natomiast muszę Ci powiedzieć, że jestem pod wielkim wrażeniem tej sesji. Ona emanuje takim spokojem i harmoinią… Jakoś nie czułam tego podczas oglądania sesji ślubnej tej pary, ale tutaj to po prostu płynie. Zdjęcia są rewelacyjne. Na zjeżdżalni – rewelacja… Są świetne… Ech. Znów się powtarzam 😉 Ale po prostu muszę 😉
Te dwa ostatnie są przecudne – piękna para Ci się trafiła. A zdjęcie ze zjeżdżalni… co tu dużo mówić, skoro zdjęcie mówi wszystko…
Co do podpisu, to do tych dwóch ostatnich taki nawet pasuje, ale chyba troszkę za bardzo się rzuca w oczy…
Super zdjęcia ,widać ze to bardzo pogodna rodzinka.Portret małego w blue zjawiskowy. znajoma szuka kogoś kto zrobi Jej sesje rodzinna w Warszawie -byliby zachwyceni twoimi pracami
Nie samą pracą człowiek żyje…. Czasem trzeba się wyrwać na kilka dni z domu, odciąć od świata (internet!), zmienić powietrze na czystsze i bardziej przejrzyste… There is so much more to this world than just work…. Sometimes, one just needs to change the environment, and enjoy the world witout internet… W ostatni weekend, aż na...
ach… zazdroszcze Wam tego wypoczynku, zwlaszcza te czesc w domach konesera 😉 bylam tam i to juz stanie sie moim stalym miejscem wypadowym 😉
fajne zdjecia!
Dziękuję za komentarze 🙂
Bartek, na dobry bokeh zawsze możesz u mnie liczyć, uwielbiam zdjęcia „na pełnej dziurze”… Basiu – to miejsce jest jak zaczarowane, polecam! A co do stóp – co to za fetyszyzm? 😉 Julia – to dzięki Tobie odkryłam to miejsce! Gosiu – takie wyjazdy to piękna sprawa! Ja z kolei zapomniałam podesłać Ci namiary na poznańskie miejscówki, ups ;)…
co do Poznania to wiesz…sprytny fotograf zawsze sobie poradzi i wynajdzie coś ciekawego 😉 no bo gdzie fotografów dwóch… 😀 a jeśli chodzi o stopy to widzę że nie tylko ja upodobałam sobie w tym sezonie czerwony kolor lakieru .. 🙂
„Cudze chwalicie, swego nie znacie”. Nareszcie kawałek Polski (choć może nie zawsze Polski 😉 ). A nie tylko egzotyka, turystyka i masówka. Z ogromną przyjemnością obejrzałem, rozmarzyłem się, pozazdrościłem i we wrześniu biorę rodzinkę i na 3,4 dni uciekam od świata zdjęć, internetu, telefonów, tak po prostu, nadrobić to co stracone sezonem ślubnym, chronicznym brakiem czasu, czyli bycie z rodziną i tylko rodziną. Nie ważna pogoda, nie ważne miejsce, byle tylko razem.
Fajnie Sylwia, że zajrzałem na Twojego bloga. Wielkie dzięki za posta 🙂
Emilia25 sierpnia 2009 - 18:51
To ja w Bieszczady jadę a Wy, pewnie w tym samym czasie na Mazury? Ech. I na pochylniach byliście… a to tak blisko Elbląga. Pamiętajcie, że zawsze możecie zadzwonić i wpaść do nas na kawkę, albo na kawkę ze śniadaniem 😉 Zdjęcia jak zwykle… No już nudne się stają te komentarze, nie tylko moje, ale i innych… Bo jak zwykle zdjęcia z klimatem 🙂 I to słoneczko…
Dziękuję za wszystkie wizyty 🙂 Jeśli chociaż jedną osobę skłonię do zatrzymania się na chwilę w tym codziennym pędzie, i do spędzenia więcej czasu z najbliższymi – to mój cel został osiągnięty 🙂 Przed nami jeszcze trochę lata, wykorzystajcie je! Sylwia – tym dzwonkiem codziennie obwieszczano porę posiłków 😉 Marcin – to prawda, że Polska ma wiele pięknych zakątków do odkrycia…
Emilio, o zaproszeniu cały czas pamiętam, może jeszcze będzie okazaja to nadrobić 🙂 Alex- thank you 🙂
Piękne wspomnienia i moje warmińsko-mazurskie okolice. Fajnie popatrzeć jak to wygląda w obiektywie innych. Ale statkiem z Ostródy chyba nie płynęliście, widzę pochylnie z drugiej strony. Następnym razem warto poświęcić 11 godzin płynąc do Elbląga:) Pozdrawiam.
świetny reportaż, jak zawsze zresztą 🙂 a zdjęcie latającego pana młodego bezcenne 😉
Dobra robota! 🙂 No i świetna para-radość i uśmiech-o to chodzi!
Ja rzekłbym, że taniec w letargu to widok bezcenny 😉
Bardzo fajnie, z reszta jak zawsze 😉
Faworyt?- 8 zdecydowanie.
tempo iście ekspresowe 😉
Piękne detale, i widać, że na imprezie też się działo.
Zdjęcia boskie jak zawsze! Swoją drogą czy Ty czasami odpoczywasz?
Dziękuję za odwiedziny w moich skromnych blogowych progach 🙂 Tempo ekspresowe bo staram się nie mieć zaległości i oddawać materiały na bieżąco… A odpocznę sobie w listopadzie (albo i nie ;-))
[…] była sesja narzeczeńska, potem reportaż ślubny, teraz przyszedł czas na zdjęcia […]