
Gdy jesienią Przemek zapytał, czy miałabym ochotę na zimowe wakacje na Zanzibarze, nie posiadałam się ze szczęścia! Helloł! Pewnie, że tak! Do tej pory nasze destynacje wakacyjne były mocno uzależnione od planów treningowych Przemka. Góry, dobre drogi, infrastruktura dla kolarzy, niezbyt wysokie temperatury powietrza, morze dla dzieciaków – te kryteria dość mocno zawężają miejscówki, do...



Pięknie! i ten kolor wody…
A nawet nie musiałam zbytnio tych kolorów podrasowywać, tam naprawdę jest tak pięknie!
O wow! Ale mnie zainspirowałaś! Zamarzyła mi się podróż na Zanzibar. Pięknie pokazałaś ferie kolorów.
Zanzibar zdecydowanie warto odwiedzić! To światło i kolory są naprawdę magiczne….
kapitalne kolory i światło. Zaryzykuję stwierdzenie, ze opalę się tylko oglądając fotografie przez monitor. Raj na ziemi!
Tak kochamy zdjęcia, że zanim pomyśleliśmy o wakacjach dla siebie, to oczami wyobraźni widzieliśmy sesję na tej plaży 🙂
Pani Sylwio, ten wpis to miód na serce każdego, kto marzy o Zanzibarze! Czytając go, czułem się, jakbym na chwilę przeniósł się na te białe plaże. Szczególnie urzekł mnie opis farmy przypraw – niemal czułem te wszystkie zapachy przez ekran komputera! Dziękuję za tę szczerą relację, która pokazuje zarówno rajskie widoki, jak i prawdziwe życie mieszkańców. To bardzo cenne. Właśnie dzięki takim historiom lista moich podróżniczych marzeń wciąż się wydłuża!
Dziękuję za ten niezwykle szczery i ważny wpis. Niewielu autorów ma odwagę pisać nie tylko o turkusowej wodzie, ale też o tym, co kryje się tuż za murami luksusowych hoteli. To zderzenie „raju” z „prawdziwym życiem” to chyba najważniejsza lekcja, jaką można przywieźć z takich podróży. Pokazuje, jak wielkimi jesteśmy szczęściarzami i uczy ogromnej pokory. Pani podejście do tematu sprawia, że blog zyskuje niesamowitą głębię. Gratuluję i czekam na więcej takich przemyślanych tekstów.